2011-12-14 11:54

Zajęcia dobowe 10-11 grudnia

10 i 11 grudnia 2011 Strzelcy z październikowego naboru zgodnie z planem szkolenia odbyli zajęcia, których głównym tematem był survival i nawigacja w terenie. Zajęcia tradycyjnie zaczęły się od zaprawy, po której Strzelcy w parach zmierzyli się z sobą podczas bokserskich walk oraz zapasów. Kolejnym punktem sobotniego dnia był marsz na azymut, tworzenie krokomierza, oraz doskonalenie liczenia parokroków i wyznaczania azymutu. Ten cykl zakończyła symulacja napadu ogniowego.

W dalszej części nowi rekruci pod dowództwem swych starszych służbą kolegów ruszyli na mokradła, gdzie w pobliskim lesie mieli spędzić mroźną noc. Najpierw w grupach wybudowali szałasy oraz rozpalili w środku ogniska, dzięki którym noc pod gołym niebem przestała być aż tak mroźna. Kolejnym punktem było oprawianie i przyrządzanie jedzenia w postaci kury, gołębi, ryb oraz innych leśnych znalezisk. Zanim Strzelcy wygodnie ułożyli się do snu w swych szałasach, nazbierano drewna na całą noc, oraz ustalono warty.

2:30 środek nocy. Nagle HUK! Kadra zwołuje Strzelców, którzy zmęczeni całym dniem opieszale się podnoszą. Zbiórka! Rekruci otrzymują zadanie. Mają 6 minut na samodzielne rozpalenie ogniska. Każdy rozbiega się w swoją stronę, szukając drewna na rozpałkę. Wszystko byłoby dużo łatwiejsze gdyby nie zimno, nagła pobudka, ciemność i zmęczenie wywołane licznymi ćwiczeniami fizycznymi w ciągu dnia. Większość Strzelców rozpala ogniska przed upływem czasu. Jednak kadra jest nieugięta. Albo wszyscy albo nikt. Rekruci kupują sobie dodatkowy czas brzuszkami i pompkami. Po kolejnej nieudanej próbie instruktorzy zabierają grupie rekrutów dwóch Strzelców, którzy mieli pełnić kolejne warty. To komplikuje sprawę, bo trzeba podzielić między siebie pozostały czas do świtu, a to oznacza, co raz mniej snu. Dowódcy grup rozdzielają zadania i całość ponownie udaje się na sen.

Pobudka o 5 rano. Rozkaz: przygotowanie do wymarszu, czas 30 minut. Zagasić ogniska, rozebrać szałasy, zamaskować miejsce bytowania. Wymarsz następuje równo o czasie. Szybkie tempo narzucone przez prowadzącego rozgrzewa mimo siąpiącego deszczu. Zajęcia kończą się tam gdzie się zaczęły, na stacji PKP Reda.

Rekruci na pewno uświadomili sobie jak czasochłonne jest przygotowanie pełnowartościowego szałasu oraz przyrządzanie żywności w polowych warunkach. Mała ilość snu, ćwiczenia fizyczne oraz zimno na pewno po raz kolejny umocniło charaktery. Za tydzień kolejne zajęcia, kolejne zadania, próby oraz wyzwania.

Comments are closed.